Piwo BOSS z Witnicy robi furorę w USA .
Są takie sklepy w Nowym Jorku lub Chicago, do których coraz częściej przychodzą Amerykanie po piwo Boss. A jeśli akurat w sklepie go nie ma, mówią, że jeśli nie Boss, to żadnego innego nie chcą. Witnicki browar dostał właśnie dotacje unijne na rozwój eksportu do USA
I takich sklepów w USA jest coraz więcej. Bo choć browar w Witnicy istnieje już od 150 lat, i jest jedynym browarem w województwie lubuskim, piwo, które produkuje, jest bardziej popularne w USA, Kanadzie czy w Niemczech niż w Polsce. Nawet bardziej niż w naszym regionie. A w Szwecji Boss jest wręcz uznawany za piwo ekskluzywne. Do USA jest eksportowane od sześciu lat, i z roku na rok coraz więcej sklepów np. w Nowym Jorku czy Chicago chce je sprzedawać. Browar Witnica eksportuje też do Kanady, Szwecji, Austrii, i do Niemiec, ale najbardziej rozwojowym rynkiem jest USA. Dlatego właśnie na promocję marki w Stanach Zjednoczonych firma chce postawić. I na ten cel dostała dotacje z unijnego Programu Innowacyjna Gospodarka.
Dziś sztandarową marką jest porter Boss. Obecnie w browarze pracuje ok. 50 osób. Warzy kilkanaście rodzajów piwa jasnego i ciemnego, produkuje słodowo-chmielowe napoje energetyzujące, kwas chlebowy, podpiwek, jest też jedynym producentem piwa kąpielowego. Produkują siedem tysięcy butelek piwa i trzy tysiące butelek napojów na godzinę. Piwo browaru sprzedawane jest w 250 punktach na terenie północno-zachodniej Polski, ale można je też znaleźć w Olsztynie, na Opolszczyźnie, Śląsku czy w okolicach Łodzi. Ale sprzedaż najlepiej rozwija się za oceanem, w USA.
Eksport do USA rozpoczął się sześć lat temu. - To wyszło przypadkowo - mówi wiceprezes zarządu Zdzisław Czyrka. - Jeden Polak, nasz główny odbiorca, który zajmuje się rozprowadzaniem piwa w Stanach, gdzieś w okolicach Łomży natrafił na naszego portera. Zainteresował się piwem witnickim i tak się zaczęło. Od niego nasze piwo skupują hurtownicy w USA. Idzie coraz lepiej. Nie wiem, gdzie dokładnie jest sprzedawane, ale na pewno w Nowym Jorku i w Chicago. Podobno są takie sklepy, gdzie ludzie przychodzą tylko po Bossa. Mówią, że żadnego innego nie chcą pić - opowiada wiceprezes. - Ta sprzedaż od początku rozwijała się samoczynnie, brakowało mocnego uderzenia promocyjnego, bo brakowało nam na to środków - tłumaczy. Wiceprezes postanowił więc znaleźć rozwiązanie w funduszach unijnych.
Eksport do USA rozpoczął się sześć lat temu. - To wyszło przypadkowo - mówi wiceprezes zarządu Zdzisław Czyrka. - Jeden Polak, nasz główny odbiorca, który zajmuje się rozprowadzaniem piwa w Stanach, gdzieś w okolicach Łomży natrafił na naszego portera. Zainteresował się piwem witnickim i tak się zaczęło. Od niego nasze piwo skupują hurtownicy w USA. Idzie coraz lepiej. Nie wiem, gdzie dokładnie jest sprzedawane, ale na pewno w Nowym Jorku i w Chicago. Podobno są takie sklepy, gdzie ludzie przychodzą tylko po Bossa. Mówią, że żadnego innego nie chcą pić - opowiada wiceprezes. - Ta sprzedaż od początku rozwijała się samoczynnie, brakowało mocnego uderzenia promocyjnego, bo brakowało nam na to środków - tłumaczy. Wiceprezes postanowił więc znaleźć rozwiązanie w funduszach unijnych.





